Profesjonaliści mówią- „jakie zagrożenia czekają na nas w esporcie?”

Branża gamingowa mierzy się ze wyzwaniami, takimi jak wiecznie uwierający problem hazardu. Podobne utrapienia często zajmują umysły esportowych profesjonalistów. Redaktor główny „Games Beat” przeprowadził ostatnio debatę dotyczącą niewinnych rozrywek, które z czasem przekształciły się w poważne problemy.

Transkrypcja VentureBeat rozpoczyna się dyskusją o tak zwanych „loot boxes”. Skrzynkach z nagrodami w grach, które zawierają wiele użytecznych przedmiotów takich jak broń czy ekwipunek. Problem tych niewinnych łupów polega na tym, że wiele graczy wydaje fortunę na ich zakup i w tym momencie do rozgrywki wkraczają inwestycje i hazard.

Esportowy analityk Wedbush Securities i samozwańczy „recovering lawyer” Michael Pachter wykazał, że prawo mówi, iż hazard wymaga zakładu. Kupowanie loot boxa oznacza, że gracz musi wydać pieniądze, co jest bardzo podobne do praktyki Casino Online. Przykładowo gracz wybiera rozrywkę jak gra „Book of Dead” oraz obstawia spin za określoną sumę pieniędzy. Słowa „jeżeli wygrasz szanse na granie przez dłuższy czas – automatycznie wygrywasz więcej pieniędzy w skrzynkach z przedmiotami – jednak to ma swoją cenę” były argumentem Pachtera w jednym sądów w odpowiedzi na komentarz o loot boxach.

Mimo wszystko jeśli gra nie pozwala graczowi na sprzedanie wygranych przedmiotów to prawo nie pozwala mówić o hazardzie. ponieważ „nie dokonano” zakładu. Jim Ying, Dyrektor Zarządzający ds. Rozrywki Cyfrowej w CV Capital, przeciwstawił się temu, że kupowanie loot boxów jest formą hazardu, gdyż niektórzy gracze kojarzą je z „mechaniką free-to-play”. 

„Kiedy wiesz co kupujesz to dokonujesz tylko zakupu cyfrowego dobra, wygląda to dokładnie tak samo jak transakcje związane z namacalnym towarem”

Kontynuując ten wątek Ying uznał, że sprawa wygląda z upełnie inaczej kiedy konsument nie wie co zakupuje w pudełku z nagrodą. Wtedy transakcja jest podobna do rzucania kostkami w kasynie – nigdy nie wiadomo co wyrzucimy.

 

Kiedy spojrzymy na gry komputerowe jako źródło uzależnienia, znajdziemy w tym kolejny duży problem. Coraz więcej dzieci spędza mnóstwo czasu przed ekranem. Dziennikarz Mike Futter powiedział, że dziecko nie zostanie zdiagnozowane jako uzależnione od hazaradu, gry czy treści w niej. Mimo to rodzice mogą we wczesnym wieku dziecka rozpoznać predyspozycje do uzależnień. Mike informuje również, że istnieje ciągle mit o szkodliwym przyzwyczajeniu do nawyku. Wiele osób uważa, że długie i nieprzerwane rozgrywki nie świadczą o uzależnieniach. 

„Mogę grać 20, 30, 40 godzin tygodniowo jeśli wciąż wykonuje swoje życiowe obowiązki. Dbam o relacje z ludźmi, opiekuję się psem i uważam na dietę”

Nowe badania sugerują, że dzieci spędzające sporą ilość swojego czasu grając online mają tendencję do lepszego radzenia sobie w szkole z przedmiotami ścisłymi. Jednak młodzież spędzająca dużo czasu na zajmowaniu się social mediami i komunikatorami radzi sobie z nauką zdecydowanie gorzej. Dla Jima Yinga rodzice którzy, uważają że ich dziecko jest uzależnione od gier video powinni zrozumieć że młodzież traktuje swoje zajęcie jako istotną konkurencje dla działań w kontaktach społecznych. Pachter uważa, że każdy sam dokonuje wyboru jak chce spędzić swój czas i powinno się rozróżniać osoby uzależnione od graczy podekscytowanych i zaabsorbowanych ciekawą rozgrywką. Według prawnika Esports będzie wielkim fenomenem, Michael porównał Twitch i ESPN, gdzie wszystkie dyscypliny sportowe są transmitowane na żywo, mimo to nie wszyscy ludzie je oglądają.

„Nie idziesz grać w golfa jeśli nie jesteś golfistą. Mimo to możesz, obserwować rozgrywkę tenisa, ponieważ jest łatwiejsza do zrozumienia”

Profesjonalni gracze będą już niedługo konkurować o wygraną i wysokie nagrody pieniężne w Szanghaju. Jednak wszyscy na szczycie kariery płacą za nią wadami wzroku, problemami z trawieniem oraz uszkodzeni nadgarstków i dłoni. 

Michael Pachter uważa że bez względu na to jak wielki koncern esportowy będzie w przyszłości, nie zastąpi on fizycznego sportu takiego jak football czy siatkówka. Dla niego programiści muszą jeszcze stworzyć grę z „uniwersalnym odwołaniem”, czyli czymś, co wszyscy ludzie zrozumieliby lub co każdy chciałby oglądać.

„Przez bardzo długi czas nie będzie gry, która jest tak duża jak piłka nożna NFL czy międzynarodowa koszykówka. Przecież nie będę oglądać ludzi grających w Candy Crush”