[Recenzja] Diablo X-One najGORSZY fotel gamingowy?

Diablo Chairs X-One

W tej recenzji przedstawię wam realia użytkowania fotela Diablo X-One. Miał być wspaniały budżetowiec, a wyszło… sami się przekonajcie!

Fotele firmy Diablo Chairs są znane z niskich cen. Nie oznacza to jednak, że są precyzyjnie wykonane. Sprawiają wrażenie robionych na szybko bez dbania o szczegóły. Widać firma nastawiona jest na jak największy zarobek, kosztem produktu jaki tworzą. Zdecydowanie odradzam zakup produktów wyżej wymienionej firmy. Dlaczego? Między innymi o tym i o wielu innych sprawach dowiecie się w poniższej recenzji.

Opakowanie

Fotel przychodzi do nas w zwykłym tekturowym pudle. Jest na nim sporo napisów oraz nadruk fotela. Całość jest dość masywna. W środku znajdziemy dobrze zabezpieczone części fotela. Nie oznacza to jednak, że trafiają do nas w doskonałym stanie. Wręcz przeciwnie. Oparcie od nowości miało zmarszczoną eko-skórę, co w przypadku fotela za 600zł nie powinno mieć miejsca. Niestety firma Diablo Chairs myśli w zgoła odmienny sposób od klientów. Przecież komu zależy na wyglądzie fotela? Kto by chciał żeby produkt się ładnie prezentował w pokoju, skoro służy do siedzenia? Na te pytania odpowiedzcie sobie sami. Wewnątrz znajdziemy również wiele części, instrukcję obsługi oraz parę innych papierów.

Składanie

Proces składania zajął mi około 30 minut. Po złożeniu dokładnie tak. jak napisano w instrukcji, wciąż posiadałem wolne części oraz śrubki. Do tej pory nie wiem po co mi one, ale skoro fotel się nie rozleciał, to znaczy, że wszystko jest w porządku. Co do samych elementów fotela – część z nich była oblepiona czymś klejo podobnym. Na minus mogę zaliczyć również plastiki fatalnej jakości. Nie pasują one doskonale do siebie, przez co poruszają się przy dotknięciu. Odstają one również delikatnie od fotela mimo, że dołożyłem wszelkich starań by tak nie było. Na pierwszy rzut oka jest to jednak niewidoczne.

Wygląd

Po złożeniu fotel prezentuje się dość przyzwoicie (poza tą zmarszczoną eko-skórą…). Cały przedmiot został stworzony w gamingowym, agresywnym stylu. Ciekawe jest również to, że logo firmy świeci w ciemności. Widać, że firma zadbała o wygląd fotela (szkoda, że nie o wygodę ale o tym później). Na plus zaliczyć mogę również czerwony kolor szwów, który prezentuje się naprawdę ciekawie. Na minus poza eko-skórą mogę zaliczyć natomiast szybkie odkształcanie się poszczególnych elementów, co nie wygląda zbyt estetycznie. Fotel szybko i łatwo łapie kurz, przez co trzeba stale o niego dbać. Na szczęście przetarcie wilgotną szmatką wystarcza.

Wygoda

No i to jest właśnie pięta Achillesowa tego fotela. Na pozór rzecz, która powinna stać ponad wszystkim, została tu chyba pominięta. Ciężko znaleźć w wygodzie Diablo X-One jakiekolwiek plusy. Zacznijmy może od dołu. Kółeczka nie radzą sobie nawet z wjechaniem na dywan. Co mi po tym, że mają zastosowane super hiper anty rysujące podłogę gumy, skoro nie potrafią podjechać na obiekt wystający około 5cm? Samo poruszanie się po dywanie jest również toporne. O ile na podłodze fotel się wręcz ślizga, to na dywanie ciężko go poruszyć. Ale zostawmy jednak kółeczka w spokoju. Zgaduję, że większość z nas nie ma dywanu pod biurkiem, więc nie będę się zbytnio rozpisywać. Przejdźmy wyżej, a mianowicie do siedziska. Tutaj również nie ma plusów. Chwila siedzenia i wszystko się odkształca. Po wstaniu możemy zauważyć wyżłobienia po naszych nogach oraz “góry” powstałe naokoło. Nieciekawe jest również to, że trochę czasu mija zanim siedlisko wróci do normy. Kolejną sprawą jest… ciepło, a dokładniej nagrzewanie się siedliska. Jest to strasznie niekomfortowe, szczególnie w lato. Wysokie temperatury oznaczają dla nas mniej więcej tyle, że po dłuższej sesji, wstaniemy z mokrymi spodniami. Kolejną sprawą jest znacznie przesadzona kubełkowatość fotela. Po co producenci celowo ją umieszczają? Nie mam pojęcia. Przecież nie jesteśmy za kółkiem wyścigowego auta, gdzie takie rozwiązanie jest przydatne i niezbędne. Dla nas oznacza to tylko mniejszą wygodę. A mniejsza wygoda wśród innych producentów, oznacza tragedię u Diablo Chairs. “Skrzydełka” są wręcz pionowe, co już kompletnie jest bez sensu. Z tego też względu osoby grubsze, lub posiadające większe biodra, nie będą się mieścić w siedzisku. Osoby takie mogą również czuć się jak ryba w klatce siedząc na fotelu. Mi osobiście ten problem nie doskwiera, ponieważ jestem dość szczupły, lecz jak można się domyślić, nie byłem jedyną osobą, która siedziała na moim Diablo X-One. Jakie odczucia innych? W większości negatywne. Zostawmy już siedzisko i przejdźmy jeszcze wyżej, a mianowicie do oparcia. Tutaj ku waszemu zdziwieniu, już można znaleźć jakiś pozytyw! Tak, dobrze przeczytaliście, napisałem to w liczbie pojedyńczej. Co to oznacza? Tyle, że jest tylko jedna rzecz zrobiona dobrze. Samo oparcie jest twarde oraz źle wyprofilowane. Osoby takie jak ja z prostym kręgosłupem mają problemy by dotknąć oparcia. A może to ja źle myślę? Może to firma Diablo Chairs nie wspomniała, że fotel jest przeznaczony dla osób z poważnymi wadami kręgosłupa? Tego nie wiem. Tutaj znowu powtarza się historia kubełkowatości. Już raz opisywałem jak to wygląda i myślę, że jest niepotrzebne przytaczanie tego jeszcze raz. Co jeszcze można było zrobić źle w tak prostej (dosłownie) części fotela? Poduszkę pod lędźwie (dolna część kręgosłupa). Jest ona wykonana z czegoś na wzór betonu. Naprawdę nie sądziłem, że da się tak ubić na pozór miękkie wypełnienie. Brawo Diablo Chairs! Po raz enty mnie negatywnie zaskoczyliście! Poduszka jest również znacznie za duża, przez co kręgosłup jest nienaturalnie wygięty. Śmieszne jest również to, że gumy, na które zapina się poduszkę, szkodzą fotelowi. Jak to możliwe? Już tłumaczę, gumki tak mocno są naciągnięte, że powodują nieodwracalne wybrzuszanie się eko-skóry w dolej partii fotela między oparciem, a siedliskiem. Ktoś jednak mógłby spróbować mieć 300IQ i po prostu odczepić tę poduszkę. Spokojnie, w takim wypadku firma Diablo również zadbała o naszą niewygodę. Po odczepieniu będziemy mieli gigantyczną, wolną przestrzeń. Nie wpłynie jednak to na większy komfort, ponieważ nie będziemy mieli o co oprzeć plecy. W związku z tym będą one nas boleć. I tak źle, i tak niedobrze. Na szczęście widzę buzie w tym mroku! A dokładniej poduszkę na szyję, która jest jedną z niewielu rzeczy, która wyszła dobrze w tym fotelu. Patrząc na inne części, to jest wręcz cudem inżynierii i wynikiem wieloletnich badań. Idealnie potrafi się dopasować do ciała, jest wygodna i miękka, nie brudzi się. Posiada regulację, do której nie można się przyczepić. Najlepsza jest jednak i tak jej wygoda. Myślę, że gdyby była większa rozważałbym czy na niej nie spać! Zjawia się w związku z tym pytanie, czemu nie dało się tak zaprojektować reszty fotela?

Podsumowanie

Szczerze powiedziawszy, to najchętniej wyrzuciłbym ten fotel do śmietnika. Problem pojawia się jednak w tym, że fotel nie zmieści się w moim koszu. Rzeczy, które są zrobione dobrze lub przynajmniej poprawnie, można policzyć na palcach jednej ręki. Świetna poduszka pod szyję, dobry design oraz nierysujące kółeczka, to tak naprawdę jedyne atuty Diablo X-One. Na minus możemy natomiast zapisać… całą resztę! Użytkując ten fotel odnoszę wrażenie, że sensowniejszym wyborem byłoby krzesło z szkolnej sali. A tak już na poważnie. Nie kupujcie niczego co jest tanie i ładnie wygląda. Szczególnie, gdy chcecie, by ten przedmiot służył wam przez lata. Ze swojej strony polecam zobaczyć i usiąść na fotelu przed jego zakupem. Jeśli już koniecznie chcecie kupić coś “dla graczy”, a w dodatku przez internet, to zachęcam do zapoznania się z firmą Quersus. Przyjdzie wam zapłacić dwa razy więcej niż za Diablo X-One, lecz fotel jest tego warty. Tu w grę wchodzą nie tylko pieniądze, lecz również wasze zdrowie. Godziny dziennie spędzane na przedmiocie marki Diablo mogą skutecznie spowodować ból w plecach oraz przyczynić się do chorób kręgosłupa. Nie zapominajcie jednak, że są to moje wrażenia z użytkowania tego fotela. Inne osoby o innych gabarytach mogą mieć zupełnie inne zdanie. Być może byłem jednym z nielicznych, do którego trafił wadliwy model. Tego nie wiem i nigdy się nie dowiem. Pamiętajcie jednak, żeby uważać i mądrze wydawać pieniądze na fotele tego typu.

Dodaj komentarz

avatar