LEC: Walka o udział w play-offach wciąż trwa

O dwa ostatnie miejsca w play-offach LEC walczą aż cztery drużyny: Team Vitality, SK Gaming, Origen oraz Rogue. Wciąż nie wiemy również, która formacja zawalczy z G2 Esports w półfinale. Wszystko rozstrzygnie się dopiero ostatniego dnia fazy grupowej LEC. Tymczasem jedno jest pewne — każdy mecz ma znaczenie.

Team Vitality 0:1 Misfits Gaming

Znakomita gra Team Vitality we wczesnej fazie gry zapewniła im sporą przewagę w złocie już od piątej minuty. W szczególnie dobrej sytuacji znajdował się Mowgli, który z pomocą Jiizuke oraz Cabocharda mógł bez problemu kontrolować przeciwnego junglera. Mimo tak dobrego startu, Pszczoły nie były w stanie wykorzystać swojej przewagi, co szybko się na nich zemściło. W walce o pierwszego Barona całkowicie pogubili się, tracąc aż trzech zawodników i oddając wzmocnienie w ręce Misfits. Ekipa Hans Samy potrzebowała zaledwie pięciu minut, by całkowicie odwrócić przebieg spotkania i utrudnić Vitality drogę do play-offów.

Excel Esports 0:1 SK Gaming

Mecz otworzyli zawodnicy SK Gaming, zgarniając aż dwie eliminacje na dolnej alei, po zbyt agresywnej inicjacji ze strony Mistiquesa. Sytuację tę wykorzystali Selfmade oraz Jenax, którzy najpierw wykluczyli z gry przeciwnego midlanera, a później zaatakowali dolną aleję. Różnica w złocie między kluczowymi zawodnikami obu drużyn znacznie się zwiększyła, dzięki czemu SK Gaming mogło dyktować warunki w środkowej fazie gry. W przeciwieństwie do Vitality, zagrali ją niemalże bezbłędnie, co pozwoliło im zamknąć spotkanie już w 27. minucie.

Splyce 0:1 Fnatic

W meczu tygodnia zmierzyły się ze sobą drużyny walczące o bezpośredni awans do półfinału LEC. Spokojna i przemyślana gra ze strony obu zespołów, skutkowała niezwykle zaciętym i emocjonującym spotkaniem.

Pierwszą krew w swoim stylu przelał Bwipo, eliminując Vizicsacsiego już w 3. minucie. Splyce bardzo szybko odpowiedziało na dolnej alei po zbyt agresywnym zagraniu Hylissanga. Obie drużyny starały się jak najlepiej wykorzystać swoje mocne strony oraz skutecznie odpowiadać na zagrania przeciwnika. Atmosferę spotkania podkręciła walka drużynowa przy Baronie w 26. minucie. Kluczową rolę odegrał w niej Bwipo, który zadał ogromną ilość obrażeń i wyeliminował przeciwną Tristanę. Znakomita gra Nemesisa oraz Rekklesa, który zgarnął w tym spotkaniu aż 3 solowe eliminacje, przyczyniły się do kolejnych sukcesów Fnatic. Ostatecznie to pomarańczowi triumfowali w tym spotkaniu, lecz by je domknąć, potrzebowali aż 43 minut.

Rogue 1:0 Origen

Niezwykle spokojna i wyrównana wczesna faza gry zakończyła się w 12. minucie. Na konto Origen wpadła wówczas pierwsza krew, którą zaledwie kilka sekund później przepłacili śmiercią aż 2 zawodników. Kluczową rolę w tym starciu odegrali Vander, Inspired oraz Larssen, którzy znakomicie połączyli swoje umiejętności, by w mgnieniu oka wyeliminować przeciwnego junglera oraz supporta. Zaledwie 2 minuty później powtórzyli ten wyczyn, całkowicie dominując Origen w okolicach środkowej alei. Od tego momentu gra szła zdecydowanie po ich myśli. Do zakończenia gry nie potrzebowali nawet Barona. Wystarczyła kolejna fenomenalnie rozegrana walka drużynowa.

G2 Esports 0:1 FC Schalke 04

Po zdobyciu pewnego miejsca w czołówce, zawodnicy G2 Esports postanowili jeszcze bardziej podkreślić swoje luźne podejście do gry. Podczas fazy draftu przeciwko Schalke, Wunder wraz z Capsem zmierzyli się w „kamień, papier, nożyce” o to, kto zagra Kha’Zixem. Zwycięstwo Wundera nie przyniosło im zbyt wiele dobrego, lecz to nie Duńczyk był głównym powodem przegranej G2. Po całkiem udanej wczesnej fazie gry, mistrzowie MSI zaczęli popełniać błędy i podejmować zbyt ryzykowne decyzje. Schalke Esports znakomicie wykorzystywało ich potknięcia. Szczególnie dobrze prezentował się Ignar, który doskonale inicjował walki drużynowe, prowadząc swoją drużynę do zwycięstwa.