Jak wyglądała droga finalistów ESL One Cologne?

Finał turnieju ESL One Cologne zbliża się wielkimi krokami. O piękny puchar, 125 000$ i prestiż zmierzą się dziś dwa zespoły z przeciwnych krańców Europy. Natus Vincere oraz BIG już dziś o godzinie 16:00 rozpoczną niesamowity pojedynek w formacie BO5.

 

BIG – underdog turnieju

Niemiecka formacja w oczach ekspertów nie była drużyną, która mogła w jakikolwiek sposób zagrozić największym zespołom. W swojej grupie wylosowali takie potęgi jak FaZe, fnatic czy MIBR. Jednak od samego początku Berlin International Gaming pokazało, że przyjechało do Kolonii zadowolić niemiecką publiczność. Mecz otwarcia w systemie BO1 wpadł stosunkowo łatwo na ich konto. Zawodnicy Liquid nie mieli wiele do powiedzenia. Następnego dnia to jednak fnatic okazało się lepsze, przez co BIG spadło do drabinki przegranych. Od tego momentu “tabseN” i jego partnerzy nie przegrali żadnego spotkania w drodze do finału. Nie były im straszne takie drużyny jak Renegades czy MIBR.
Ćwierćfinał rozgrywany w piątek był prawdziwym sprawdzianem dla BIG. Występ przed własną publicznością na LANXESS Arena na pewno dał im wiele motywacji, ale również tremy. Widać to było przede wszystkim na pierwszej mapie. Francuska formacja G2 postawiła bardzo duży opór Niemcom, przez co doczekaliśmy się dogrywki. W niej po sześciu rundach wygrali gospodarze. Wiara w siebie, doping czy pozbycie się stresu – tylko zawodnicy wiedzą co poniosło ich do niezwykle wysokiej wygranej przeciwko G2. Na drugiej mapie Francuzi zdobyli tylko jedno oczko!
Czy ktokolwiek wierzył, że druga najlepsza drużyna na świecie ulegnie takim zawodnikom jak “nex” czy “tabseN”? Nie sądzę. Tak się jednak stało. Wczorajsze spotkanie było niesamowite pod wieloma względami. Ciekawe zagrania, piękny doping kibiców, a finalnie radość zawodników BIG. Pokonanie FaZe Clan to dobry prognostyk na dzisiejszy finał z ukraińsko-rosyjską formacją. Jeśli chcecie poczytać więcej o tym półfinałowym spotkaniu kliknijcie tutaj!
Natomiast jakie szanse ma Berlin International Gaming w starciu z NaVi? Dla wielu pewnie nikłe. Zespół BIG jest underdogiem tego turnieju i w żadnym ze spotkań nie był faworytem. Tak samo jest teraz. Według mnie mają jednak duże szansę na zgarnięcie trofeum.

Natus Vincere – słabe dobrego początki

Mecz otwarcia dla zawodników ze wschodu był niezwykle trudny. Mierzyli się oni bowiem z G2. Zacięte spotkanie nie poszło jednak po ich myśli. Przegrali najbliższym możliwym wynikiem i już na samym starcie zostali zdegradowani do drabinki przegranych. Ich późniejsze losy w fazie grupowej były jednak bliźniaczo podobne do drużyny BIG. Trzy pewne zwycięstwa na Gambit, C9 oraz ENCE w których oddali tylko jedną mapę (w pojedynku z Finami) zagwarantowały im występ w ćwierćfinałach.
Pierwszy mecz fazy pucharowej przebiegł bez większych problemów. Zawodnicy fnatic nie potrafili znaleźć sposobu na Natus Vincere, które pewnie przeszło do półfinałów. W tej fazie nie ma już słabych drużyn. Tym razem na “Simpla” i jego kolegów czekała niezwykle mocna formacja, czyli Astralis. Trzymapowy pojedynek obfitował w wiele niezwyłych zagrań. To bardzo wyrównane spotkanie zwyciężyła jednak ukraińska organizacja.
Teraz w wielkim finale czeka na nich BIG. Przeciwnik, który od samego początku był skazany na pożarcie. Teoretycznie zawodnicy NaVi nie mają się czego obawiać, jak to jednak wygląda w praktyce? “gob b” i spółka mają na swoim koncie wygraną na takie zespoły jak FaZe, MIBR czy G2, z którym przecież nie poradzili sobie Ukraińcy. Na pewno będzie to niezwykle wyrównane spotkanie, a piękno esportowego ducha na trybunach będzie widoczne jak na żadnym innym turnieju.

Przypominamy, że finał w systemie BO5 rozpocznie się o godzinie 16:00. Transmisję z polskim komentarzem obejrzycie na kanale ESL Polska, natomiast artykuł pomeczowy przeczytacie na naszej stronie. Śledźcie fanpage, by mieć jak najświeższe informacje!