[Wywiad] Patryk “Sidney” Korab: “Czułem się bardzo dobrze przyjeżdżając na lana i byłem pewien, że będzie mi wchodziło.”

Podczas finałów GG League w Poznaniu udało nam się złapać na krótki wywiad Patryka “Sidneya” Koraba.

Spytaliśmy go między innymi o to, jak ocenia poznańską widownię. Zawodnik Illuminar rozmawiał z nami po meczu z Pride w którym zdobył aż 58 fragów, co znacząco pomogło jego drużynie w zwycięstwie na Orły.

Redakcja: Jak oceniasz swoją grę w tym spotkaniu? Przypomnę tylko, że ustrzeliłeś aż 58 fragów!

Patryk “Sidney” Korab: Myślę, że bardzo dobrze. Czułem się pewnie po naszym tygodniowym bootcampie, który mieliśmy także w Poznaniu. Miałem tam bardzo stabilną formę, więc czułem się bardzo dobrze przyjeżdżając na lana i byłem pewien, że będzie mi ‘wchodziło’. Starałem się to wykorzystać i grać agresywnie.

R.: A reszta drużyny? Jak oceniłbyś grę chłopaków, dawali z siebie wszystko, czy może oczekiwałbyś od nich trochę więcej?

Sidney: Wydaje mi się, że robili swoją robotę, wchodziło mi, to pozwalałem sobie na więcej. Oni robili tyle ile powinni. Często supportowali mnie, żebym mógł zabijać. Ostatnio zmieniliśmy rolę,  nie jestem już IGL-em drużyny, oddałem tą rolę fullspeedowi. To pozwoliło mi rozwinąć skrzydła, mogę po prostu skupić się na mojej grze. Nie muszę patrzeć na radar i tak dalej, bardzo mi to pomogło.

R:. Waszym kolejnym rywalem jest Valiance, wiecie czego się po nich spodziewać?

Sidney: Tak, na Valiance jesteśmy przygotowani. Nie powiem oczywiście jakie mapki, ale przygotowywaliśmy się dość długo, mamy ich rozpisanych, więc pozostaje strzelać heady.

R.: A jak oceniłbyś poznańską widownię? Są tłumy, czy raczej gra się przy pustych trybunach? Oczekiwałbyś czegoś więcej?

Sidney: Oczywiście, że oczekiwał bym więcej. Stadion jest na ileś tysięcy, więc fajnie jakby zapełniła się chociaż połowa. A na razie jest po prostu mało ludzi. Może to wynikać ze słabej promocji, lub małego zainteresowania w Poznaniu. Jednak wydaje mi się, że chodzi o promocję.