dycha drugim Polakiem w zamkniętych kwalifikacjach do Minora. AGO przegrało w ostatecznym satarciu

 

Przed ostatecznym dniem drugiej tury otwartych kwalifikacji do Minora polska społeczność pokładała wielkie nadzieje, wręcz przesądzone było, że będzie dobrze. W końcu cztery polskie drużyny pojawiły się w ćwierćfinałach. No właśnie i co się stało? W ostateczności ujrzymy Pawła”dycha” Dychę, który wraz ze swoimi kolegami ze Sprout sprawił, że AGO będzie musiało walczyć w następnej turze.

Na pewno jest to bardzo bolesne, bo każdy Polak liczył na nieco inny obrót spraw. I choć mamy chociaż jednego Polaka w zamkniętych kwalifikacjach do Minora dla Europy, tak apetyty były z pewnością zdecydowanie większe i to nie podlega jakimkolwiek wątpliwościom. Na obecną chwilę mamy dwóch Polaków, bo poza Dychą mamy również MICHA, jednak reprezentant Teamu Envy rozgrywać będzie eliminacje nie w regionie europejskim, a północnoamerykańskim.

W decydującym starciu “Jastrzębi” emocji jednak nie brakowało. Ostateczny mecz rozpoczął się od mapy Inferno, w którą lepiej weszli Polacy. Mimo to, Sprout łatwo skóry nie chciało sprzedać, ponieważ pierwsza odsłona zakończyła się jednopunktowym prowadzeniem Furlana i spółki. Po zmianie stron graczom AGO przyszło grać po stronie broniącej. Szczerze powiedziawszy nie wiadomo, co stało się z podopiecznymi Mikołaja “miNIr0xa” Michałkowa, którzy zwyciężyli tylko dwie rundy. Reszta mapy, to gra pod dyktando Dychy i kompanów.

Mapa, którą można nazwać mapą o życie to Mirage, który był wyborem Sprout. Od czteropunktowej zaliczki zaczęła niemiecka organizacja, jednak przewaga na długo się nie utrzymała, bowiem po chwili na tablicy wyników można już było dostrzec rezultat 6:5 dla AGO. Ostatecznie Polacy nie byli w stanie wygrać już ani jednej odsłony po stronie broniącej, dzięki czemu przed zmianą stron to podopieczni Niclasa “enkay J” Krumhorna prowadzili 9:6. Ku zaskoczeniu, mhL i spółka bardzo dobrze rozpoczęli drugą odsłonę, czego idealnym dowodem jest wygranie ośmiu rund z rzędu. Taki obrót spraw dawał “Jastrzębiom” wynik 14:9. W tym momencie, chyba większość z nas pomyślała, że to jest już praktycznie koniec i zaraz przeniesiemy się na decydującą mapę. Otóż wbrew oczekiwaniom – tak nie było. Sprout z każdą rundą zaczęło wracać, a polski skład nie był w stanie temu zaprzestać. Ostatecznie międzynarodowy skład wygrał siedem odsłon z rzędu i przypieczętował sobie udział w zamkniętych kwalifikacjach.

Zamknięte kwalifikacje zostaną rozegrane w dniach 7-8 marca. Przed tym jednak, będziemy świadkami jeszcze dwóch tur otwartych eliminacji.

fot. DreamHack